Data: 3 kwietnia 2025 r.
Melissa Smith i dr Rob Verkerk
Bioinżynieria lub biotechnologia, w swej istocie, polega na manipulowaniu systemami biologicznymi w celu osiągnięcia określonych rezultatów - proszę pomyśleć o organizmach modyfikowanych genetycznie (GMO), uprawach modyfikowanych genetycznie, syntetycznych szczepionkach, a nawet terapiach genowych dla ludzi. Podczas gdy korporacje biotechnologiczne chwalą jej wykorzystanie i rzekome możliwości, intencje, zastosowanie i struktury władzy stojące za jej wykorzystaniem podnoszą czerwone flagi z poglądem, że natura jest maszyną do przeprogramowania, zamiast szanować ją jako żywą, samoregulującą się istotę, którą naprawdę jest.
Obietnica: podstawowe innowacje
Firmy zajmujące się bioinżynierią obiecują rozwiązania palących problemów, takich jak uprawy odporne na choroby w celu wyżywienia głodujących, terapie genowe w celu leczenia rzadkich zaburzeń lub chorób przewlekłych, czy też zmodyfikowane mikroby w celu oczyszczenia środowiska z zanieczyszczeń.
I tu pojawia się problem. Nie dość, że obietnice są często przesadzone, to często przeprowadza się niepokojąco niewystarczające testy, aby sprawdzić ewentualne wady tych biotechnologii, gdy zostaną one wypuszczone na społeczeństwo lub środowisko.
Historia bioinżynierii - zwłaszcza w dziedzinie żywności i medycyny - pokazuje wzorzec szumu i równoległych wysiłków mających na celu ukrycie niezamierzonych konsekwencji. Weźmy na przykład "starą szkołę" GMO: choć sprzedawane jako rozwiązanie problemu głodu na świecie, istnieje wiele dowodów na to, że zamykają one rolników w opatentowanych systemach nasion, zwiększają zużycie pestycydów i nie zapewniają korzyści żywieniowych. To klasyczny przypadek korporacyjnego przejęcia technologii i przedkładania zysku nad ludzi i planetę.
Czego nauczyliśmy się po drodze?
Terapie genowe lub szczepionki mRNA są często reklamowane jako ratujące życie i niezbędne innowacje w obliczu pojawiających się wyzwań zdrowotnych. Przekazy medialne wydają się sprawiać wrażenie, że "wszystkie korzyści, żadnego ryzyka". Niestety, te biotechnologiczne "rozwiązania" są obarczone potencjalnymi niezamierzonymi problemami i zagrożeniami, z których wiele jest nieprzewidywalnych. Za szumem medialnym kryją się skoordynowane wysiłki mające na celu ukrycie zagrożeń, jakie mogą one stwarzać, aż do momentu, gdy dowody staną się tak oczywiste, że prawdy nie da się już dłużej ukrywać.
Przyjrzyjmy się kilku przykładom:
- Technologie edycji genów, takie jak CRISPR, mogą mieć poważne niezamierzone skutki poza celem. Leki mRNA ("szczepionki") doprowadziły do szeregu niezamierzonych reakcji immunologicznych, takich jak zapalenie, uszkodzenie tkanek, zapalenie mięśnia sercowego i zapalenie osierdzia.
- Terapie genowe, które często wykorzystują retrowirusy lub lentiwirusy jako wektory wirusowe, mogą zostać omyłkowo wprowadzone w niewłaściwym miejscu i aktywować onkogeny, które zwiększają ryzyko zachorowania na raka.
- Wykazano, że nanocząsteczki lipidowe stosowane do dostarczania technologii mRNA gromadzą się w niektórych narządach, takich jak wątroba i śledziona, i zwiększają stan zapalny, co może mieć szkodliwe długoterminowe konsekwencje.
- Wektory wirusowe lub sekwencje mRNA mogą wywoływać nowe stany autoimmunologiczne i...
- Kontrola jakości: istnieją ciągłe obawy dotyczące zanieczyszczenia, nieprawidłowo sfałdowanych białek, niewłaściwego dawkowania i integralności danych wśród leków mRNA.
Ciśnienie rośnie
Zasięg i wpływ globalnych korporacyjnych firm agrotechnicznych można dostrzec w pośpiechu, z jakim kraje przyjmują przepisy deregulujące organizmy zmodyfikowane genetycznie (GMO) stworzone przy użyciu technik opartych na CRISPR i innych technologii edycji genów (np, nukleazy cynkowo-palcowe (ZFN), nukleazy o działaniu podobnym do aktywatorów transkrypcji (TALEN), edytowanie zasad, edytowanie prymitywów, rekombinacja bibliotek retro (RLR), Cas12 i Cas 13, NgAgo itp. Było to pragnieniem Big Biotech przez długi czas, zwłaszcza gdy zobaczyli, co się stało, gdy etykietowanie GMO stało się obowiązkowe w UE: zdecydowana większość zdecydowała się tego uniknąć.
Teraz mamy nowy nacisk na coś, co możemy nazwać GMO 2.0, obejmujący te nowo powstające technologie edycji genów, takie jak CRISPR. Przemysł nie chce już nazywać ich GMO, jak powiedzieliśmy wcześniej - nie chcą być skażeni.
Wykracza to jednak daleko poza semantykę. Big Biotech tak naprawdę chce uniknąć kosztownych testów, które mogłyby obniżyć zyski lub spowodować pojawienie się sygnałów bezpieczeństwa, które uniemożliwiłyby im wprowadzenie produktów na rynek.
Aby ukryć to, co się dzieje, wprowadzane są nowe terminy, takie jak "techniki precyzyjnej hodowli (PBT)", "nowe techniki genomiczne (NGT)", "biologia inżynieryjna", "technologie wspomaganej ewolucji", "techniki wspomaganej ewolucji" i "produkty nowoczesnej biotechnologii".
Przedstawiciele państw członkowskich UE zagłosowali za deregulacją. Może to stać w sprzeczności z orzeczeniem Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości z 2018 r., zgodnie z którym organizmy opracowane za pomocą nowych (z 2001 r. lub późniejszych) technik mutagenezy, takich jak CRISPR-Cas9, podlegają unijnej dyrektywie w sprawie GMO (2001/18), poddając je kompleksowej ocenie bezpieczeństwa i procesom zatwierdzania. Mówiąc prościej? Brak zwolnienia lub szybkiej ścieżki do wprowadzenia na rynek.
Po 7 latach nacisków lobbingowych UE wydaje się coraz bardziej skłonna do ustępstw wobec żądań przemysłu. Wielka Brytania wprowadziła już ustawę Genetic Technology (Precision Breeding) Act 2023, która ustanawia ramy dla autoryzacji przed wprowadzeniem na rynek organizmów precyzyjnie wyhodowanych (PBO) przeznaczonych do żywności i pasz. Agencja Standardów Żywności (FSA) zaproponowała dwustopniowe podejście regulacyjne do oceny tych produktów. Big Biotech desperacko pragnie, aby NGT były zwolnione z wymogów dotyczących etykietowania, kontroli bezpieczeństwa, monitorowania i odpowiedzialności. Dlaczego nie, biorąc pod uwagę ich motyw zysku? Wielka Brytania prowadzi obecnie konsultacje w sprawie tego, czy będzie oznaczać nasiona pochodzące z NGT, podczas gdy rząd Nowej Zelandii próbuje wprowadzić ustawę o technologii genowej, która skutecznie pozwoli na oznaczanie takich organizmów jako naturalne, ponieważ twierdzi się, że modyfikacje są takie same jak mutacje, które występują naturalnie. Tak, to ten sam argument, który próbowano wykorzystać w GMO 1.0, dotyczący istotnej równoważności. Wielka biotechnologia przegrała ten argument w przypadku GMO 1.0, a teraz rzuca na niego zlew kuchenny w nadziei na wygraną w przypadku GMO 2.0. Wyjaśnia to ich potrzebę rozgłaszania tego tematu tak bardzo, jak to robią, jednocześnie bagatelizując ryzyko.
Deregulacja genetycznie zmodyfikowanych organizmów otwiera puszkę Pandory. Wszelkiego rodzaju składniki stosowane w żywności (np. białka), jako dodatki, aromaty, substancje pomocnicze i w suplementach diety, nie mówiąc już o lekach OTC, mogą płynnie przejść na tanie, "synbio" alternatywy. A my, konsumenci, nawet nie zostalibyśmy o tym poinformowani.

Majstrowanie przy planie natury
Etos ANH jest głęboko zakorzeniony w szacunku dla naturalnych procesów. Bioinżynieria natomiast często dąży do przepisania tych procesów - wstawiając geny ryb do pomidorów, edytując ludzkie embriony lub edytując naturę w sposób, który lekceważy eony ewolucji, które doprowadziły nas tak daleko, proces, który działa z bardzo skomplikowanymi zasadami wymiany genetycznej, które w niewielkim stopniu rozumiemy. To cholernie ryzykowne - z systemami, które są dalekie od pełnego zrozumienia.
Minęło wiele lat, zanim dostrzegliśmy konsekwencje GMO 1.0. Bioinżynieryjne uprawy, takie jak kukurydza Bt czy soja gotowa na Roundup, wywołały oporne szkodniki, degradację gleby, utratę bioróżnorodności i spowodowały, że glifosat, trucizna i prawdopodobny czynnik rakotwórczy dla ludzi, jest szeroko rozpowszechniony w tkankach większości z nas. Czy powinniśmy po prostu poczekać i zobaczyć, co stanie się z tymi komarami napędzanymi genami - czy wystarczy, że spełnią swoją obietnicę i że będziemy się zastanawiać, czy nie będą konkurować lub destabilizować szeregu gatunków niebędących celem?
Wezwanie do ostrożności i świadomego wyboru
W ostatecznym rozrachunku bioinżynieria nie jest z natury zła - to narzędzie ukształtowane przez intencje. W odpowiednich rękach, napędzanych właściwym nastawieniem, może służyć ludzkości; w niewłaściwych jest bronią kontroli i zakłóceń. Czterdzieści lat doświadczeń z GMO 1.0 mówi nam, że musimy być sceptyczni wobec wielkich roszczeń przemysłu biotechnologicznego, być czujni wobec korporacyjnych przejęć i promować powrót do mądrości natury wszędzie tam, gdzie to możliwe. Zdrowie i zakłócone ekosystemy nie są problemami, które należy wyeliminować - są to relacje, które należy pielęgnować.
Dla nas, w ANH, przyszłość to nie bioinżynieryjni ludzie czy uprawy; to wzmocnione jednostki uzbrojone w wiedzę, prosperujące w harmonii z żywym światem. Cokolwiek mniej ryzykuje przehandlowanie naszego przyrodzonego prawa za syntetyczny miraż, który potencjalnie może doprowadzić do ekologicznej dewastacji.
Proszę pytać
- Proszę rozpowszechnić ten artykuł wśród swoich znajomych: Wiedza to potęga.
- Jeśli podoba Ci się nasza praca, proszę zrozumieć, że jesteśmy prawie całkowicie zależni od darowizn. Mogą Państwo bezpiecznie przekazać darowiznę za pośrednictwem naszego portalu darowizn.
>>> Jeśli nie są Państwo jeszcze zapisani do cotygodniowego newslettera ANH International, proszę zapisać się za darmo, korzystając z przycisku SUBSKRYBUJ na górze strony. nasza strona internetowa - lub jeszcze lepiej - zostać członkiem Pathfinder i dołączyć do plemienia ANH-Intl, aby cieszyć się korzyściami unikalnymi dla naszych członków.
>> Prosimy o ponowną publikację - wystarczy śledzić naszą stronę Alliance for Natural Health International. Wytyczne dotyczące ponownej publikacji
>>> Powrót do strony głównej ANH International

